Nowy sezon grzewczy stare problemy.

Kiedy uruchomić centralne ogrzewanie jeśli zostało wyłączone po sezonie grzewczym?

Nie ma żadnej reguły ani obowiązującego terminu uruchomienia centralnego ogrzewania.

W 2018 roku ze względu na znacznie niższe temperatury niż w latach ubiegłych w zdecydowanej większości budynków zleciliśmy uruchomienie centralnego ogrzewania już 25 września 2018 r.

W budynkach, które posiadają własny węzeł cieplny wiąże to się z zmianą położenia dźwigni i uruchomianie obiegu ciepłej wody w grzejnikach. Nie opisuje tu bardziej technicznego aspektu czyli przeglądu całej instalacji c.o. przed jej uruchomieniem.

W budynkach z pogodynką centralne ogrzewania powinno zacząć funkcjonować nawet latem jeśli temperatura zewnętrzna spadnie zazwyczaj poniżej 12 st. C (temperaturę reguluje automat i zazwyczaj uruchamia dostarczanie ciepła w temperaturze poniżej 12-14 st.C.).

Niestety grzejniki nie zaczną grzać natychmiast pełną mocą.

Warto widzieć, że instalacja po pierwszym uruchomieniu musi się „ułożyć”, czyli jej pełna sprawność zostanie zostanie osiągnięta po wszelkich odpowietrzeniach i dopuszczeniach wody do instalacji. Jest to sytuacja całkowicie naturalna, a wcześniejsze uruchomienie „centralnego” ma umożliwić bieżące usunięcie wszelkich usterek przed dużymi mrozami.

Szczególnie narażone na problemy z ogrzewaniem są osoby zamieszkujące ostanie kondygnacje. W ich lokalach zawsze odpowietrzenia będą wymagały grzejniki jednak nie jest to bardzo skomplikowana czynność, a czasami jest ona wykonywana przez samych właścicieli.

Jeśli budynku nie wyposażono w odpowietrzniki automatyczne zajdzie konieczność nawet kilkukrotnego wejścia do lokalu przez konserwatora.

Kto może uruchomić węzeł?

W przypadku jeśli właścicielem węzła jest np. Veolia, Tauron itp. należy zlecić jej uruchomienie c.o. Ze względu iż jest to w interesie dostawcy ciepła (natychmiast wzrastają rachunki za dostarczenie ciepła) węzeł zostaje uruchomiony najczęściej nie później niż w przeciągu 3 dni roboczych, a zazwyczaj tego samego dnia lub następnego po zgłoszeniu.

Gdzie znajduje się więc problem?

Należy wiedzieć, że mieszkańcy to ludzie i jak każdy człowiek mają swoje upodobania. Dla jednego z nich 20 st. C. to zbyt ciepło natomiast dla innego to temperatura przy, której marznie. Mieszkańcy to niejednokrotnie ludzie starsi, chorzy lub wychowujący dziećmi, często spędzający większość czasu w domu.

Osobiście zauważyłem zasadę, że jeśli jesienią temperatury spadają do 16 st. C. ludzie odczuwają zimno, natomiast wiosną przy tej samej temperaturze potrafią wychodzić na zewnątrz w samej podkoszulce.

W moim odczuciu jednak największym problemem jest sytuacja kiedy przychodzą chłodne dni pogodynka nie uruchamia jeszcze ogrzewania i powoduje, że pranie schnie np. 2 dni. Dla osób które mają małe dzieci może to być szczególnie uciążliwe.

Wczoraj grzało, a dziś kaloryfery są zimne ?

Ku mojemu zdziwieniu w tym roku najwięcej telefonów odebraliśmy nie podczas uruchamiania centralnego ogrzewania lecz po 6 października 2018 r. , kiedy temperatury nocne wahały się pomiędzy 12-14 st. C. czyli na pograniczy uruchomienia c.o.

W zdecydowanej większości przypadków mieszkańcy byli zaniepokojeni, że kaloryfery przestały grzać i obawiali się, że jest to związane z awarią.

Dodam, że telefony otrzymywaliśmy głównie w dzień, kiedy temperatura zewnętrzna wynosiła w okolicach 20 st. C. Oczywiście najłatwiej byłoby powiedzieć to proszę otworzyć okno i wpuścić ciepło do budynku jednak niejednokrotnie szczególnie dla osób starszych obawa o wyłączone grzejniki była rzeczywista.

Płace cały rok i żądam żeby grzało.

Niestety wielu z mieszkańców nawet nie chce słuchać, że temperaturę grzejników w lokalu reguluje automatyka pogodowa, argumentując, że płacą za ciepło cały rok i cały rok ma grzać. Niestety prawda jest taka, że podniesienie parametrów grzania wiąże się ze zmianą automatyki pogodowej tak aby zaczynało grzać już np. przy 16 st. C. Nasuwa się jednak pytanie:

Czy jeśli zimno w budynku jest 2 osobom spośród 100 mieszkańców należy zwiększyć parametry grzania?

Przyjmijmy, że w budynku jest 100 lokali z czego zgłoszenia o tym, że w lokalu jest zimno otrzymujemy od dwóch mieszkańców. Przykładowo jest to staruszka i małżeństwo z małym dzieckiem. Czy koszty podniesienia parametrów grzania powinni ponieść wszyscy pozostali właściciele, którym jest ciepło?

Pewnie, że tak wystarczy zapytać pierwszego z brzegu mieszkańca, który stwierdzi, że niehumanitarne jest mrożenie ludzi. W tłumie na zabraniu wszyscy właściciele poprą doskonały pomysł, aby w budynku było cieplej jednak tylko do momentu kiedy dowiedzą się, że to oni za to zapłacą z własnych ciężko zarobionych pieniędzy.

Optymalne rozwiązania poprzedniego ustroju?

W starych budynkach zapewne wiele osób żyjących w poprzednim ustroju pamięta, że sezon grzewczy rozpoczynał się 15 października bez względu na to jak niskie były zewnętrzne temperatury we wrześniu. Nie było problemu, że centralne ogrzewanie chodziło na pełnych obrotach (pogodynka była zazwyczaj na węzłach grupowych) do 15 kwietnia. Ludzie wiedzieli, że jak zaczęli grzać 15 października to każde ochłodzenie kaloryferów może świadczyć o usterce. Ciepło regulowało się uchylaniem okien.

Czasy się zmieniły lecz nie wszyscy ludzie przywykli, że teraz ogrzewanie działa tylko wtedy kiedy temperatura zewnętrzna spadnie poniżej 12 st. C., a administrator ruchem palca nie może nagle podnieść parametrów grzania. Pamiętać należy, że jest to decyzja finansowa, która obciąży wszystkich współwłaścicieli budynku.