Warszawiaku umyj się na zapas.

Jak informuje m. st. Warszawa od 1 kwietnia 2021 i nie jest to bynajmniej Prima Aprilis Warszawiacy zostaną obłożeni nowym ukrytym podatkiem.

Jak możemy się doczytać na stronie:

https://warszawa19115.pl/-/nowe-stawki-za-odpady

czekają nas NOWE ZASADY i STAWKI OPŁAT ZA ZAGOSPODAROWANIE ODPADÓW KOMUNALNYCH.

Co to oznacza dla przeciętnego warszawiaka ?

Nowa stawka opłaty miesięcznej dla właścicieli nieruchomości jednorodzinnych i wielolokalowych domów będzie liczona wg wzoru: 12,73 zł x 1m3.

Oznacza to, że jeśli jesteś singlem i zamierzasz nadal się myć zapłacisz mniej niż dotychczas czyli poniżej 65 zł.

Powiedzmy, że przeciętny mieszkający samotnie warszawiak zużywa miesięcznie około 4 m3 wody co oznacza, że po wejściu w życie nowych zasad naliczania opłat za śmieci zapłaci:

12,73 zł x 4m3 = 50,92 zł czyli o 14,08 zł mniej niż poprzednio (65 zł).

Jednak jak będzie wyglądała sytuacja np. przeciętnej 4 osobowej rodziny?

Przez ostatni rok można powiedzieć, że zdaniem rządzących żyjący w rodzinie warszawiacy „zarabiali” ponieważ płacili za każdego mieszkańca 16,25 zł miesięcznie. Jednak już od 1 kwietnia 2021 roku zapłacą zgodnie ze zużyciem wody czyli:

4 m3 x 4 osoby = 16 m3 co oznacza, że zapłacą oni 16 m3 x 12,73 zł = 203,68 zł miesięcznie czyli o 138,68 zł miesięcznie więcej.

Dlaczego tak się dzieje?

Od niespełna dwóch tygodni obserwuje kampanię reklamową czysta.um.warszawa.pl na przystankach komunikacji miejskiej informującą „głupich warszawiaków”, że 457 mln zł dopłacają z budżetu.

Nieprawdopodobne jest jak duże nakłady ponosi miasto Warszawa tylko dlatego aby zaszczepić nam w głowach, że musimy płacić. Czy te olbrzymie bilbordy, które opanowały Warszawę są za darmo, czy poszły na nie pieniądze z budżetu może nawet śmieciowego?

Warto jednak się zastanowić jak doprowadzono do takiego stanu?

Pamiętam jak kilka lat temu na rynku funkcjonował bardzo dużo firm świadczących usługi odbioru nieczystości. Każda ze wspólnot sama decydowała z kim będzie współpracowała i jeśli nie któryś usługodawca nie spełniał oczekiwań mogła zerwać umowę i podpisać ja z inną firmą.

Wiem, że było to kilka lat temu warto jednak zauważyć, że koszt odbioru odpadów wynosił wówczas na budynkach, którymi administrowałem pomiędzy 6,50 zł – 8,50 zł. Oczywiście w chwili kiedy odbiorem i segregacją śmieci zajęło się miasto ceny poszybowały w górę. Niszcząc konkurencję i pozostawiając na rynku warszawskim trzech liczących graczy zostaliśmy postawienie przed faktem dokonanym. Rozumiem, że rozbicie rynku odbioru nieczystości było zamierzone co dosyć trafnie opisał Puls Biznesu.

https://www.pb.pl/rynkiem-smieci-rzadza-monopole-968972

Czy naprawdę musimy płacić więcej niż znacznie zamożniejsze kraje?

Niestety nieporadność władz Warszawy prowadzi do sytuacji kiedy znacznie bogatsze społeczeństwa płacą znacznie niższe opłaty za wywóz nieczystości. O jakości odbioru nieczystości przez m. st. Warszawa już nawet nie wspominam.

https://businessinsider.com.pl/firmy/ceny-wywozu-smieci-drozeja-dwukrotnie-berlin-tanszy-od-warszawy-i-poznania/99vcfhg

Co ciekawe widziałem jedno z rozliczeń przedstawione najemcy Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami naliczył miesięczną opłatę 45,58 zł kwota * 1 kwota. O co w tym wszystkim chodzi w jaki sposób ustalili, że zużywa 3,58 m3 wody miesięcznie skoro w jej budynku nie ma wodomierzy.

Czy ktokolwiek odpowiada za takie rozliczenia? Kiedy skończy się naliczenie opłat z kapelusza, a nie zgodnie ze stanem faktycznym.

Kiedy zakończy się „nagonka” na Prezydenta Warszawy?

– Jedno ministerstwo, klimatu, zmusza nas do podwyżek za śmieci, drugie, sprawiedliwości, nasyła na nas prokuraturę – mówi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.”

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26796070,prokuratura-chce-odroczyc-nowa-oplate-za-smieci-w-warszawie.html

https://odpady.net.pl/2021/02/18/warszawa-podwyzki-za-wywoz-smieci-prokuratura-domaga-sie-wstrzymania-miasto-planow-nie-zmienia/

Jakoś nikt nie chce tu dostrzec nieudolności władz Warszawy, która prowadzi do drastycznych podwyżek śmieci.

Jak w takim razie powinno wyglądać gospodarowanie odpadami w Warszawie?

Nie wiem dlaczego zawracamy kijem Wisłę w sytuacji kiedy segregacja śmieci już w Warszawie była jeszcze zanim zajęło się nią miasto. Jednym z przykładów była firma EKON, zniszczona właśnie przez nowe przepisy uniemożliwiając niepełnosprawnym pełnienie jakże pożytecznej funkcji społecznej. Ci ludzie zamiast siedzieć na zasiłkach opiekuńczych robili coś pożytecznego lecz zostało im to odebrane.

http://www.ekon.org.pl/

Co jednak moim zdaniem było rozwiązaniem genialnym przy segregacji odpadów?

Jak rozpoczynałem pracę administratora nieruchomości na wielu osiedlach stały tzw. dzwony czyli duże pojemniki na: szkło, papier, tworzywa sztuczne. Wtedy były one wykonane z siatki w sposób umożliwiający natychmiastowe rozpoznanie do którego pojemnika co wrzucać.

Aktualnie dzwony widziałem w Łodzi więc rozumiem, że taki system jest dopuszczalny i nie zabrania tego UE.

Pamiętam jak dużym zainteresowaniem cieszyła się ta segregacja i ludzi wychodzących z budynku z trzema torbami w ręku: z butelkami plastikowymi, szklanymi i gazetami. Dodam, że wrzucanie makulatury do nieodpowiedniego pojemnika uniemożliwiał kształt otworu wrzutowego.

Również okrągłe otwory na butelki nie pozwalały na wrzucenie ich w opakowaniu tylko pojedynczo co jednak nie sprawiało mieszkańcom dużego kłopotu ponieważ rozrywali torby i segregowali poszczególne frakcje.

Nie były im potrzebne specjalnie pokolorowane zamykane kontenery, osoby starsze nie musiały unosić wieka, ani zastanawiać się co gdzie wrzucić.

Zbyteczne było budzenie świadomości społecznej i szkolenia tak jak ma to miejsce w przestrzeni publicznej: „blistry po lekach wrzucaj do zmieszanych”, „pojemnika po jogurcie nie musisz myć” itp.

Dlaczego nikt nie zauważa, że segregacja to proces długotrwały?

Jaki ma sens ściganie za brak segregacji starszych osób, które przeżyły Powstanie Warszawskie za wrzucenie do zmieszanych jednej plastikowej torebki na tydzień z opakowaniem po kefirze, programem telewizyjnym i ości z rybki. Specjaliści od Trzaskowskiego nie odbierali takich odpadów, a jedynie przyklejali na kontenerze krzyżyk oznaczający, że takie odpady nie zostaną odebrane ze względu, że znajdują się w niewłaściwym pojemniku.

Trzeba pamiętać, że Warszawa to również obcokrajowcy niekoniecznie z UE, czy osoby niepełnosprawne umysłowo, które nie segregują odpadów ze względu na pewną ułomność lub niewiedzę, a nie po złości.

Nietrudno zauważyć, że zdecydowana większość ludzi młodych jest świadoma potrzeby segregacji i wcale nie trzeba ich do tego zmuszać. Każdy proces wymaga jednak czasu. Nie ma sensu wprowadzać drakońskich przepisów i denerwować się, że ten tępy naród się do nich nie stosuje. Zaznaczam jeszcze raz z moich obserwacji wynika, że ludzie chcą segregować odpady lecz lubią jasne i proste zasady.

Jak więc segregacja powinna wyglądać?

Moim zdaniem powinniśmy natychmiast wrócić do dzwonów, które naprawdę można wkomponować w każde osiedle zarówno stare jak i nowe. Widziałem nawet, że w budżecie partycypacyjnym ktoś zgłosił, że chciałby zaprojektować estetyczne dzwony. To naprawdę bardzo dobry i efektywny sposób segregacji. Na każdym z nich wystarczy umieścić symbol rodzaju segregowanego odpadku co ułatwi identyfikację nawet obcokrajowcom, a osoby starsze też się w tym szybko odnajdą.

Jak więc rozliczać odpady?

Moim zdaniem rozwiązanie też jest bardo proste. Przywrócić wspólnotom możliwość wyboru kontrahenta (choć na to miasto raczej już nigdy się nie zgodzi) pozostaje więc monitorować ilość odbieranych rocznie z danego budynku pojemników i obliczyć koszt odbioru jednego kontenera.

Następnie ilość odebranych z budynku kontenerów przemnożyć przez koszt odbioru jednego kontenera i otrzymamy roczną zaliczkę na budynek.

Oczywiście:

Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy to jest zły uczynek. Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowy”

Jednak, aby miasto st. Warszawa zminimalizowało swoje potencjalne „straty” do rocznej wyliczonej zaliczki przypadającej na budynek można dodać powiedzmy 10%. Potem to rozliczamy jak będzie więcej to dopłacamy jak mniej to zaliczka przechodzi na kolejny rok.

Problem rozliczenia opłaty śmieciowej na poszczególnych mieszkańców włodarze Warszawy niech lepiej pozostawią administratorom.

Plotki i ploteczki?

Jedynym błędem jaki zauważam jest fakt, że aktualnie nie mamy jakiejkolwiek kontroli nad częstotliwością odbioru odpadów. Jeśli prawdą jest, że każdy kontener ma chip, który podczas opróżniania rejestruje obrócenie kontenera to ilość odbieranych kontenerów jest bardzo zafałszowana dlatego podam przykład.

Na jednym osiedlu jest kilka wspólnot, które przed wprowadzeniem segregacji mieściły się bez problemu w 10 kontenerach. Po wprowadzaniu segregacji miasto podstawiło 18 kontenerów co doprowadziło, że część z nich zwyczajnie podczas opóźniania jest niepełna.

Oznacza to, że śmieciarze podczas odbioru rejestrują obrót trzech kontenerów wypełnionych śmieciami w 1/3 co sugeruje, że zamiast 1 kontenera odbierają 3 kontenery. Można powiedzieć, że ludziom w tych budynkach się powodzi ponadprzeciętnie bo generują więcej śmieci.

Inna rzecz która zwróciła moją uwagę to to, że po wymianie kontenerów na te do segregacji zostały one zamówione nie w Polsce lecz zagranicą ponieważ na etykietach nadrukowano „ destination Polen”.

Czy polskie firmy nie potrafią już nawet wyprodukować pojemnika na śmiecie? Co się stało ze starymi pojemnikami? Czy nie wystarczyło ich okleić kolorowymi naklejkami z opisem rodzaju segregacji i używać nadal, a w przypadku uszkodzenia sukcesywnie wymieniać?

Ostatnie pytanie jakie mi się nawsuwa to dlaczego w ratuszu nie pracują osoby, które chociażby wcześniej przynajmniej miałyby 5 letnie doświadczenie w prowadzeniu prywatnego biznesu. Myślę, że nigdy by nie wpadły na obliczanie wywozu nieczystości od zużytej wody.

Czy naprawdę Żabka w Warszawie, w której raczej nikt się nie kąpie, za wywóz śmieci ma płacić mniej niż 4 osobowa rodzina?

Kara za czystość?

Nie mam pojęcia dlaczego osoba czysta ma być karana za to, że się myje podatkiem od śmieci. Czy osoba zużywająca dużo wody produkuje też więcej śmieci niż np. „Biedronka”. Moje odczucia oddaje poniższy paragraf ponieważ uważam, że naliczanie opłaty śmieciowej od ilości zużytej wody jest zwyczajnie nowym podatkiem lecz niezwiązanym z ilością generowanych śmieci:

Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Nadal w głębi duszy mam nadzieję, że to tylko „Prima Aprilis”